Tego grudniowego dnia Tygrysek obudził się dziwnie rozdrażniony. Nic go nie cieszyło, nie mógł sobie znaleźć miejsca, a na każde pytanie rodziny odburkiwał nieuprzejmie. Ostatni czas był dla wszystkich bardzo pracowity, bo związany z przygotowaniami do świąt. A te nadchodziły szybkimi krokami. Świat naokoło rozbłyskał już milionem kolorowych światełek zawieszanych przed domami przez ich właścicieli. Pogoda też jakoś dostroiła się do okoliczności – śnieg nadawał przyrodzie wyjątkowego, uroczystego nastroju.

– Ewidentnie wstałeś lewą nogą z łóżka – zażartował dziadziuś widząc nastrój wnuka.
– Jak to lewą? – zdziwił się Tygrysek. – Co to zresztą za różnica, która nogą się wstaje? – wzruszył ramionami.
– Oj, to tylko takie powiedzenie – wyjaśnił dziadek. – Oznacza kogoś, kto ma od rana zły nastrój, tak jak ty. Czasem mówi się też, że ktoś ma muchy w nosie.
– Muchy w nosie? Nie mam żadnych much! – żachnął się chłopiec. Miał serdecznie dosyć takich żartów. Muchy w nosie. Cóż ma wspólnego zły nastrój z muchami?!
– A może pomógłbyś mamusi w kuchni? – zapytał tata dla odmiany.
– Nie chcę, dajcie mi wszyscy spokój! – wykrzyknął Tygrysek, po czym rozpłakał się i uciekł do swojego pokoju.
Minęło sporo czasu nim uspokoił płacz i rozdrażnienie. Gdy już na dobre doszedł do siebie zrozumiał, jak dużą przykrość wyrządził swoim zachowaniem bliskim. Pałaszując ulubione chrupki kukurydziane gold postanowił, że naprawi, co zepsuł. Tak należało zrobić, zwłaszcza, że nadchodziła wigilia i już niedługo wszyscy mieli usiąść do świątecznego stołu. A jak obchodzić święta w złym nastroju?

– Dziadku, przepraszam. Brzydko się zachowałem – szepnął skruszony wchodząc na paluszkach do pokoju seniora. – Na przeprosiny przyniosłem moje chrupki. Poczęstujesz się?
– Każdy może mieć gorszy dzień – odpowiedział dobrotliwie dziadziuś. – Najważniejsze, że zrozumiałeś swój błąd. Na święta wszyscy powinni umieć pogodzić się, żeby zasiąść przy wigilijnym stole. To taka dobra tradycja znana od pokoleń. No i szansa, że dla tych, którzy wcześniej rozrabiali święty Mikołaj przyniesie prezent, a nie rózgę – dodał z uśmiechem.
– Jak to rózgę? – oczy Tygryska zrobiły się wielkie jak spodki.
– To też jedno z powiedzeń, podobnie jak to o wstawaniu lewą nogą czy muchach w nosie – wyjaśnił senior. – Powiedzenia i przysłowia są mądrością narodu. Kiedyś, gdy dorośniesz, zrozumiesz ich właściwy sens. A z tą rózgą to taki żart, by zwrócić uwagę niegrzecznym dzieciom na konsekwencje ich zachowania. Ale ty przecież już będziesz grzeczny, prawda?
– Tak, będę. Obiecuję. Nie chcę dostać rózgi – zapewnił wnuczek.
– No to jeszcze na koniec powiem ci jedną ważną regułę związaną ze świętami: otóż mówi ona, że jaka wigilia, taki cały rok. Zatem miej na uwadze, co robisz tego dnia.
Nadszedł dzień wigilii. Cała rodzinka od wczesnego poranka uwijała się przy ostatnich przygotowaniach do uroczystej kolacji. Tygrysek pomagał rodzicom jak umiał, za to z wielkim zaangażowaniem. Mało tego: pobiegł do pani sąsiadki zrobić jej ostatnie zakupy i wytrzepać dywan. I nie wiadomo czy tę zmianę w zachowaniu spowodował udzielający się wszystkim świąteczny nastrój, czy też obawa przed otrzymaniem rózgi. Dość powiedzieć, że po złym nastroju z poprzedniego dnia nie było śladu.

Kolacja wigilijna udała się doskonale. Było uroczyście, a wszystkie potrawy smakowały wybornie. Tygrysek nie mógł doczekać się rozdania prezentów, których mnóstwo czekało pod pachnącą choinką w salonie. I tylko niepokoił się, czy aby święty Mikołaj nie będzie pamiętał o jego niedwnych ”muchach w nosie” i nie zafunduje mu rózgi… Gdy nadeszła ta wyczekiwana chwila był już niemal przerażony. ”Na pewno Mikołaj widział jak źle się zachowałem. Muszę ponieść konsekwencje” – myślał smutno.
Ku wielkiemu zdziwieniu, w pięknie zapakowanych pudełkach odnajdywał same cudne upominki: a to samochód na baterie, a to wymarzoną książkę, a to super czapkę. Wreszcie przyszła pora na największe pudło. Były w nim kolorowe paczuszki ulubionych chrupek i pałeczek kukurydzianych w rozmaitych smakach. Prawdziwa tygryskowa uczta!
– Jak widzisz święty Mikołaj docenił twoje dzisiejsze zaangażowanie – powiedział tata widząc radość syna z prezentów.
– Tak tatusiu. Skoro dostałem dziś tyle chrupek, to znaczy, że w przyszłym roku też mi ich nie zabraknie! Bo jaka wigilia, taki cały rok! Hurra! – roześmiał się Tygrysek.
Drodzy mali i duzi Czytelnicy: zdrowych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia oraz tygryskowych obfitości w 2025 roku życzy autor – Dominik Szczap.