Wycieczka po choinkę!

Po deszczowym i chłodnym listopadzie nastał grudzień, ostatni miesiąc roku. To podobno jeden z najpiękniejszych miesięcy, bo z nieba zaczyna padać śnieg, a wszędzie wokół rozbłyskują kolorowe światełka. Nadchodzą długo wyczekiwane święta Bożego Narodzenia, pełne radości i prezentów.

Tygryskowa rodzinka przygotowywała się do świąt bardzo intensywnie. Dom został gruntownie wysprzątany, okna umyte, a spiżarnia powoli zapełniała się rozmaitymi produktami, z których wkrótce miały powstać potrawy na wigilię. Tygrysek też nie próżnował: od wielu dni swój wolny czas poświęcał na sporządzenie ozdób świątecznych. Były przecudne: wykonane z kolorowych opakowań po ulubionych chrupkach i pałeczkach kukurydzianych, z dodatkiem bibuły, kleju biurowego i waty. Ich kolekcja rosła z dnia na dzień i nasz mały bohater nie mógł się już doczekać, kiedy zawisną na choince.

By jednak bożonarodzeniowe drzewko mogło cieszyć oczy dziesiątkami bombek, mikołajów, łańcuchów i aniołków, należało je wpierw przywieźć z lasu. W tym celu tata umówił się z panem gajowym w pobliskiej leśniczówce, stamtąd mieli wspólnie wybrać się na plantację po najładniejszą choinkę.

W noc poprzedzającą wyprawę nieoczekiwanie spadło mnóstwo śniegu. Krajobraz stał się cudownie jasny i uroczysty, w sam raz pasujący do nadchodzących świąt.

– Tygrysku, pośpiesz się, bo gajowy nie będzie czekał, a przed nami daleka droga – ponaglił tata guzdrzącego się o poranku syna.

– Tak tato, już pędzę – odpowiedział chłopiec zakładając długie, zimowe buty. – To będzie naprawdę wspaniały dzień – pomyślał z radością.

Po długiej podróży leśną drogą, kompletnie zasypaną białym puchem, zajechali przed leśniczówkę. Pan gajowy ubrany w przepiękny, zielony mundur i czapkę z orzełkiem wskazał drogę na plantację. Ale dotrzeć tam wcale nie było łatwo. Auto ledwo dawało sobie radę z nieodgarniętym śniegiem. Koła buksowały i ślizgały się, a silnik wył niemiłosiernie. Niczym niezrażony Tygrysek siedział zadowolony z tyłu pałaszując swoje przysmaki – kukurydziane chrupki gold.

Gdy dotarli na miejsce oczom ich ukazała się niezliczona liczba choinek. Wszystkie, choć przysypane białym puchem, prezentowały się ślicznie. Jak tu wybrać tę najładniejszą? Wtem na skraju zagajnika chłopiec dostrzegł dziwną konstrukcję z desek. Przypominała wóz, tyle, że bez kół, za to z okazałym dachem.

– To jest paśnik – wyjaśnił gajowy widząc zaciekawienie Tygryska. – Tutaj wkładamy pokarm dla zwierzątek, które żyją w lesie. Zimą, gdy spadnie śnieg, trudno im znaleźć jedzonko, więc je dokarmiamy.

Tygryskowi zrobiło się żal leśnych zwierzątek. Ze wstydem pomyślał o sobie i o chrupkach, które z takim zapałem wcinał w drodze na plantację. ’’Przecież mogłem je dać zwierzakom” – powiedział cichutko, by nikt nie słyszał.

Tymczasem tata z panem gajowym wybrali choinkę. Była naprawdę wspaniała: wysoka, z rozłożystymi gałązkami i błyszczącym igliwiem. Choć obsypana śniegiem, to pachniała nieziemsko. Wspólnymi siłami złożyli ją na okazałym wózku ciągniętym za autem i zabezpieczyli, by nie wypadła podczas jazdy. Teraz mogli już wracać do domu.  

Nim ruszyli Tygrysek nieśmiało podszedł do pana gajowego. W rękach dzierżył okazałą paczkę chrupek, przezornie zabraną na powrotną podróż.

– Proszę pana – zaczął drżącym głosem. – Czy mógłbym ofiarować zwierzątkom moje chrupki? Bardzo je lubię, więc może i im będą smakowały.

– Kto wie Tygrysku, może by i smakowały, ale zwierzątka leśne najbardziej lubią sianko, choć czasem dodajemy do nich również warzywka i owoce – roześmiał się pan gajowy.

Minęło kilka dni. Choinka z plantacji na dobre rozgościła się w salonie tygryskowego domu, czekając na przybranie jej ozdobami. Naraz nieoczekiwanie zadźwięczał dzwonek do drzwi. Chłopiec pobiegł otworzyć. Przed progiem stał kurier dźwigając okazałą paczkę.

– Czy zastałem Tygryska? – zapytał zdyszany.

– To ja… – nieśmiało odpowiedział domownik.

– Mam dla szanownego pana przesyłkę. Zdaje się, że z leśniczówki. Bardzo proszę! – tu wręczył pakunek i pobiegł dalej.

Nasz mały bohater z ledwością wtargał pudło do kuchni i z biciem serca rozwijał opakowanie. Co też mogło się znajdować w środku? Po chwili wszystko stało się jasne: w paczce tkwiły duże paczki chrupek gold w ulubionych smakach. Była też dołączona karteczka z odręcznym pismem: ”Kochany Tygrysku, w nagrodę za wielkie serce przyjmij od zwierzątek i ich opiekunów mały upominek, jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Uwierz, że dobro, które czynimy innym, zawsze powraca. Życzymy Ci najpiękniejszych świąt!”

Autor: Dominik Szczap