Pełen tajemnic wieczór andrzejkowy

Od paru dni Tygrysek był mocno podekscytowany. Podczas lekcji pani wychowawczyni zapowiedziała, że wszystkie dzieci wezmą udział w imprezie andrzejkowej. Zapowiadało się mnóstwo zabawy i śmiechu, a najważniejszym punktem tego wydarzenia miało być wspólne celebrowanie wróżb, bezpośrednio związanych z andrzejkową tradycją.

– A czy wiecie skąd wzięły się andrzejki? – zapytała wychowawczyni klasę. Tygrysek akurat co nieco wiedział, bo lubił słuchać opowieści dziadka, który nie raz wspominał o starych, ludowych tradycjach. Resztę doczytał z książek, które uwielbiał czytać. Podzielił się więc wiedzą, że andrzejki to popularny obyczaj, znany od wielu pokoleń. Odbywał się zawsze na koniec listopada, w przeddzień imienin Andrzeja. Polegał na odprawianych tego wieczora rozmaitych wróżbach, ważnych w szczególności dla młodych dziewcząt, które szykowały się do zamążpójścia. Wróżby miały odpowiedzieć im na pytanie, kiedy to nastąpi.

– Brawo Tygrysku! – klasnęła wychowawczyni z zachwytem w dłonie, gdy nasz mały bohater zakończył swoją uczoną wypowiedź. – Naprawdę dużo wiesz na ten temat. Mam dla was zadanie – tu zwróciła się do wszystkich w klasie. – Niech każde poczyta o wróżbach i przyniesie coś, co będzie pomocne w naszej zabawie.

Nazajutrz, nieoczekiwanie wśród rówieśników wybuchła ogromna awantura. Dzieci przekrzykiwały się, które z nich dostarczy klucz, które wosk i miskę z wodą. Jeszcze inne upierały się, że przyniosą jabłka. Wszystkie przedmioty były przecież niezbędne, by ten magiczny wieczór mógł się udać.

– Hej, nie kłóćcie się! – zawołał zniecierpliwiony Tygrysek uciszając grupę. – Przecież wróżb jest naprawdę mnóstwo. Podzielmy się – zaproponował sprawnie rozdzielając wśród koleżanek i kolegów poszczególne andrzejkowe atrybuty.

– A ty co przyniesiesz? – zapytał przytomnie Janek, któremu w udziale przypadło zorganizowanie jabłek, potrzebnych do wróżby na najdłuższą obraną skórkę.

– Coś wymyślę – odparł hardo przyjacielowi, zadowolony z tego, jak sprawnie rozładował napiętą atmosferę w klasie. Jednak gdy wrócił do domu minę miał nietęgą.

– Ojej, nic nie zostawiłem dla siebie – zmartwił się nie na żarty. – Co zaniosę do klasy na wieczór andrzejkowy? Przecież nie pójdę z pustymi rękami… 

Ten nieoczekiwany problem nie dawał mu spokoju. – Może buty? – zastanawiał się. Wróżba z ustawianiem obuwia w kolejności jeden za drugim do wyjścia za próg była przecież zawsze jedną z bardziej popularnych. – Ale przecież wszyscy będą mieć własne  – odpowiedział sam sobie. Niestety, ten pomysł odpadał.

Zrezygnowany usiadł na kanapie, sięgając na stół po paczkę z chrupkami kukurydzianymi. Sięgał tak niedbale, że paczuszka wypadła mu z ręki, a ulubione przysmaki rozsypały się po stole. Zły na swoją niezdarność zaczął je zbierać i nagle wzrok jego padł na kilka chrupek, które ułożyły się w literkę ”P”.

– P, jak pomysł – mruknął sam do siebie. – Ależ… tak! – wrzasnął radośnie. – Przecież to jest genialne! Jedną z popularnych wróżb jest ta ze szpilkami lub zapałkami. Układa się z nich literki, a potem odgaduje ich znaczenie. Kto powiedział, że akurat muszą być zapałki?

Nazajutrz wszedł pewnym krokiem do klasy dźwigając duże pudło z paczuszkami chrupek.

– O, widzę, że będziemy mieli co jeść – roześmiał się na ten widok Janek. – To fajnie, ale ciekawy jestem co przyniosłeś do wróżenia.

– Zobaczysz – odpowiedział z tajemniczą miną Tygrysek.

Pełen tajemnic wieczór andrzejkowy właśnie się rozpoczynał. Każde prezentowało przedmiot, za pomocą którego klasa celebrowała wróżby. Najlepiej wypadła ta z laniem wosku przez klucz. Dzieci miały mnóstwo zabawy interpretując przy zaciemnionym świetle i na tle prześcieradła kształt wylany z wosku. Naszemu bohaterowi z wosku odlał się wyszedł piękny ptak, co wychowawczyni odczytała jako symbol lotnego umysłu.

Wreszcie przyszła pora na wróżbę z chrupkami. Każde z uczestników rozsypywało je na stół patrząc bacznie, w jakie literki ułożą się małe przysmaki. Nad ich odczytywaniem i podstawianiem odpowiednich słów głowiła się cała grupa. Gdy nadeszła pora na Tygryska w rzuconych chrupkach wyraźnie dało się zobaczyć dwie literki: ”M” i ”N”.

– Ta pierwsza literka to na pewno mądrość – zawyrokowała wychowawczyni. – I to by się zgadzało, bo jesteś mądrym chłopcem, Tygrysku. A co według ciebie oznacza druga?

– Jestem pewien, że ”N” oznacza, że moje chrupki są najsmaczniejsze – odpowiedział ze śmiechem. – Chyba zgodzicie się ze mną, prawda?

Autor: Dominik Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki