– Tygrysku, a czy wiesz, że za kilka dni jest święto naszych mam? – zapytał pewnego majowego dnia Janek, gdy obaj wygrzewali się na słoneczku zagryzając chrupki.
– Ojej, naprawdę? Kompletnie o tym zapomniałem – odpowiedział zaskoczony maluch. – Będę musiał coś wymyślić, żeby mamusia się uśmiechnęła. A ty masz jakiś pomysł?
– Jeszcze nie, ale wiem, że to musi być coś naprawdę wystrzałowego – stwierdził z przekonaniem Janek.

Po powrocie do domu Tygrysek zaczął się mocno zastanawiać: co też takiego sprawiłoby przyjemność mamusi? Może jakiś upominek? Sięgnął do świnki skarbonki, stojącej na biurku. Potrząsnął nią, ale ze środka dało się słyszeć cichy brzęk jedynie kilku monet. To było stanowczo za mało na jakiś prezent! Przypomniał sobie, że przecież całkiem niedawno wydał większość oszczędzonych z kieszonkowego pieniążków na zakup wymarzonej zabawki. Reszta ze świnki mogła wystarczyć co najwyżej na skromne kwiaty.
Chłopiec bardzo się zmartwił. ”Co teraz?’’ – zastanawiał się. Jak spowodować, by w należyty sposób uczcić święto mamusi? Postanowił podzielić się problemem z dziadkiem, licząc, że ten jak zwykle podpowie mu coś sensownego.
– Mój kochany – uśmiechnął się dziadziuś. – Bardzo ci się chwali, że pamiętasz o Dniu Matki, bo to jedno z najpiękniejszych świąt w roku. Mamusię masz tylko jedną i powinieneś, jak przystało na dobrego syna, dbać o nią codziennie, nie tylko 26 maja. I nie chodzi o kupowanie prezentów. Najwspanialsze uczynki biorą się z serca, a nie ze świnki skarbonki.

– Jak to z serca? – żachnął się wnuczek. – Kompletnie nie rozumiem tego dziadku.
– Mam na myśli, że jeśli kochasz mamusię, a przecież wiem, że tak jest, to wpadniesz na jakiś wspaniały pomysł, by zrobić jej prezent, nie kupując go w sklepie – tutaj dziadek mrugnął porozumiewawczo okiem.
– Aaaaaa, już wiem! – wykrzyknął uradowany Tygrysek. – Dziękuję dziadku! – i pobiegł do swojego pokoju. Usiadł na kanapie i otworzył paczuszkę ulubionych chrupek kukurydzianych o smaku toffi (one zawsze pomagały poukładać wszystko w głowie, jak należy). Po chwili miał już gotowy plan: wyręczy mamusię sprzątając mieszkanie, no i wypieli chwasty w ogródku, który tak bardzo lubiła. A na koniec pójdzie na łąkę i pozbiera trochę polnych kwiatków. Będą wspaniałym zamiennikiem dla kwiatów kupowanych zwykle w markecie czy w kwiaciarni.
Postanowił rozpocząć od ogrodu. Mamusia od wiosny do jesieni spędzała w nim mnóstwo czasu, ale i tak roboty zawsze było mnóstwo. Majowych warzywek trzeba doglądać, usuwając chwasty, by mogły spokojnie rosnąć. Teraz to Tygrysek sumiennie pielił grządki, wyrywając z ziemi to, co niepotrzebne. Na końcu przytargał wielką konewkę i obficie podlał całość wodą.

Te zajęcia mocno go zmęczyły. Pomyślał, że mamusia też musi być zmęczona, gdy codziennie wraca z ogrodu. A przecież jeszcze chodzi do pracy, gotuje dla całej rodziny, pierze, dba o czystość w całym domu… Tak, tych zajęć mamy jest bardzo, bardzo dużo. Maluch zdecydował, że do ogródka będzie przychodzi z pomocą tak często, jak tylko zdoła.
Następnego dnia przyszedł czas na wielkie sprzątanie. Rozpoczął od swojego pokoju porządkując zabawki i książki, a potem zmywając podłogę. Następnie przeniósł się do salonu, gdzie rozpoczął taniec z odkurzaczem. Tak samo było w przedpokoju. W kuchni piętrzył się stos naczyń po porannym śniadaniu? Z pasją zabrał się za zmywanie.

I tak zszedł czas do popołudnia. Tygryska od tej wielogodzinnej pracy bolały plecy, ręce, a nawet szyja. Pamiętał jednak, że musi jeszcze zebrać bukiecik polnych kwiatów. To na szczęście było już miłe zadanie, bo kwitnąca o tej porze roku łąka oferowała mnóstwo pięknych roślin. Pieczołowicie zebrane kwiatki wyglądały i pachniały nieziemsko.

Zadowolony powrócił do domu z kolorowym bukietem.
– Kochana mamusiu – rozpoczął uroczyście. – W dniu twojego święta życzę ci zdrowia i tego, byś była zawsze uśmiechnięta. Chcę ci też powiedzieć, że postaram się, abyś zawsze, na co dzień mogła na mnie liczyć. Dlatego troszkę posprzątałem i popracowałem w ogrodzie. Przyjmuj te polne kwiatki, jako dowód, że bardzo, bardzo cię kocham.
– Dziękuję ci synku – odpowiedziała wzruszona mama. – Zrobiłeś mi najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Sprzątanie, ogródek, kwiatki… Widać, że włożyłeś we wszystko mnóstwo zaangażowania. Ja ciebie też bardzo kocham.
– Brawo Tygrysku! Tak zachowuje się prawdziwy mężczyzna – szepnął dziadziuś, który z satysfakcją przyglądał się z boku całej scenie. – Czy nie mówiłem, że najwspanialsze prezenty biorą się prosto z serca?
autor: Dominik Szczap