Tego zimowego dnia Tygrysek wrócił do domu mocno podekscytowany. Pani w klasie ogłosiła, że w nowym tygodniu będzie zorganizowany prawdziwy bal karnawałowy!
– A czy wiecie co oznacza karnawał i skąd się wziął? – zapytała, a widząc zdziwione miny dzieci zaraz odpowiedziała: – Jest to czas zimowych zabaw, balów i maskarad. Wywodzi się z bardzo starych tradycji radowania i biesiadowania pomiędzy świętem Trzech Króli, które kończyło czas Bożego Narodzenia, a Środą Popielcową, która oznaczała początek postu przed Świętami Wielkiej Nocy. A więc i my będziemy się bawić i urządzimy bal przebierańców. Liczę na waszą pomysłowość, zwłaszcza że zorganizujemy konkurs na najlepsze przebranie. Jego autor będzie nagrodzony niespodzianką.
Tygrysek uwielbiał tańczyć. Nieraz w domu włączał sobie muzykę i podrygiwał w rytm dzięków, a niekiedy do pląsania udawało mu się zaprosić mamusię, która chwaliła syna, że ma do tańca prawdziwy talent po tacie.
– Hurra! – cieszył się maluch. – To będzie wspaniała zabawa! Tylko za co by się przebrać? Może za jakąś postać z bajki? Nie! To na pewno inne dzieci wymyślą. Już wiem! Będę strażakiem, albo lepiej policjantem!
Plan był zatem gotowy. Następnego popołudnia wybrał się z dziadkiem do sklepu po kilka dużych arkuszy papieru, z których miała powstać czapka policyjna oraz czerwony lizak do zatrzymywania aut. W szufladzie z rzeczami taty znalazł prawdziwy, skórzany pasek. Pistolet, który jest atrybutem każdego stróża prawa, wyszukał wśród zabawek. Gdy już zabierał się do rozcinania papieru, nieoczekiwanie zadzwonił telefon.
– Cześć Tygrysku – w słuchawce brzmiał radosny głos Janka, najlepszego przyjaciela. – Kim będziesz na balu przebierańców? Bo ja myślałem nad strojem policjanta, ale okazało się, że już dwóch innych kolegów szykuje sobie takie przebrania. Więc zmieniłem plany i będę strażakiem.
Tygrysek był zdruzgotany.
– Jak to? – jęknął. – Przecież na balu nie może być wielu policjantów i strażaków. To byłoby nudne. Wszystko na nic!
– Oj nie martw się – pocieszał Janek. – Jesteś bardzo pomysłowy, więc na pewno wymyślisz coś wystrzałowego.
Nie pozostawało faktycznie nic innego, jak tylko ruszyć głową. W takich sytuacjach nasz mały bohater miał sprawdzony sposób: ulubione pałeczki kukurydziane z nadzieniem. One zawsze pomagały wpadać na dobre pomysły. Siedząc na kanapie i chrupiąc przekąski spojrzał na opakowanie i…
– Mam! – wykrzyknął. – Przebiorę się za opakowanie moich chrupek. Na to nikt nie wpadnie! Nie będę miał konkurencji!
Natychmiast wziął się do pracy, wiedząc że będzie jej mnóstwo. Arkusze papieru, które pierwotnie miały być czapką policyjną, wspaniale nadawały się do wykonania wielkiego opakowania chrupek. Należało je tak skonstruować, by przebranie nie krępowało ruchów i dało się w nim tańczyć. Z pomocą dziadziusia przez dwa kolejne wieczory pieczołowicie kleił arkusze w całość, zostawiając otwory na ręce i nogi. Kolejny wieczór poświęcił na pomalowanie całości, wzorując się na paczuszce po chrupkach. W końcu dzieło było gotowe i wyglądało naprawdę imponująco. Szczególnie z daleka rzucał się w oczy napisy: ”Pyszne chrupki kukurydziane” i ”Mega paka”.

Nadszedł dzień balu. Zgodnie z przewidywaniami najwięcej było przebrań za postacie z bajek, pojawili się też bohaterowie filmów, no i kilku policjantów. Natomiast Tygrysek swoim przebraniem wzbudził prawdziwą sensację zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Wszyscy podziwiali oryginalny strój i gratulowali pomysłowości. Szczęśliwy maluch wytańczył się za wszystkie czasu, zwłaszcza, że jego ”mega paka” wcale nie przeszkadzała w pląsach. W pewnym momencie pani przerwała zabawę, by ogłosić zwycięzcę konkursu na przebranie.
– Moi drodzy – rozpoczęła uroczyście. – Wszystkie wasze kostiumy są dzisiaj wspaniałe, ale chyba zgodzicie się, że najwspanialszy strój wykonał Tygrysek. Widać, że kosztowało go to mnóstwo pracy, ale efekt jest doskonały. I to właśnie mega paka pysznych chrupek kukurydzianych zwycięża w naszym konkursie. A nagrodą jest dwutygodniowy kurs tańca towarzyskiego dla dzieci.

– Widzisz Tygrysku, mówiłem że poradzisz sobie świetnie – szepnął Janek, który w swoim lśniącym hełmie prezentował się jak prawdziwy strażak.
– Hi, hi – zaśmiał się zwycięzca konkursu. – Najfajniejsze pomysły są zawsze na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół. Albo jeść chrupki.
Autor: Dominik Szczap