Kolega z wakacji

Była druga połowa sierpnia, wakacje zbliżały się ku końcowi. Tygrysek czuł się trochę samotny, bo Janek wciąż bawił na wczasach z rodzicami i miał wrócić dopiero na koniec miesiąca. Chłopiec umilał sobie czas wieczornymi spacerami do sklepiku osiedlowego po ulubione chrupki kukurydziane. Delikatny chłodek muskał przyjemnie policzki, kiedy wracał z takich przechadzek, dźwigając w torbie kilka paczuszek przysmaku. Pewnego razu zauważył, że do domu nieopodal wprowadziła się właśnie nowa rodzina – młode małżeństwo z synkiem, który „na oko” wyglądał na rówieśnika. Postanowił wykorzystać okazję i podszedł do płotu, przy którym akurat młody sąsiad kopał piłkę.

– Cześć, jestem Tygrysek. Mieszkam w tamtym domu – tu wskazał palcem, po czym wyciągnął dłoń do uścisku i zapytał: – A ty jak masz na imię?

Ku wielkiemu zdziwieniu drugi chłopiec stanął jak wryty, a następnie pobiegł w stronę swojego taty i schował się za nim. Tygrysek zastygł nieruchomo zaskoczony, próbując zrozumieć co się właśnie wydarzyło. Nieoczekiwanie rodzice nieznajomego chłopca podeszli bliżej.

– Dzień dobry, ja mam na imię Piotr, to moja żona Małgosia, a nasz synek ma na imię Adaś. – przedstawił rodzinę tata chłopca. – Nie miej mu za złe, jak się zachował. Właśnie przyjechaliśmy na dwa tygodnie z Anglii i wynajęliśmy ten dom. Adaś urodził za granicą i nie zna zbyt dobrze języka polskiego. Bardzo wstydzi się mówić. Mieliśmy nadzieję, że dzięki pobytowi w Polsce podszkoli język i będzie odważniej go używał – rzekł łagodnie wysoki pan, po czym zwrócił się do syna: – No, Adasiu, przywitaj się z sąsiadem.

– Cześć – wypowiedział nieśmiało Adaś.

Tygrysek ponownie wyciągnął rękę, którą tym razem nowy kolega uścisnął i dodał:

Przyjdę jutro. Pogramy razem w piłkę, co?

W odpowiedzi zobaczył zdziwiony wzrok.

– No w piłkę, zobacz – po czym wskazał palcem na przedmiot, którym młody sąsiad jeszcze przed chwilą się bawił, a następnie wykonał ruch, jakby kopał piłkę.

– Aaaa, okej – usłyszał w odpowiedzi.

– No, to do jutra. I masz tu mały prezent – Tygrysek wręczył z uśmiechem jedną z paczuszek chrupek. – Czekoladowe, pyszne – dodał i pobiegł do domu.

Następnego dnia, pełen zapału i zgodnie z zapowiedzią odwiedził nowego znajomego. Nie rozmawiali na początku, po prostu biegali za piłką. Kiedy się zmęczyli, usiedli w cieniu.  Tygrysek czując, że pierwsze lody zostały przełamane i być może kolega będzie trochę bardziej chętny do rozmowy, zagaił:

Wczoraj twój tata powiedział, że wstydzisz się mówić. Dlaczego?

Nie znam dużo słów i robię błędy – odpowiedział smutno Adaś.

Tygrysek sięgnął do plecaka po chrupki, które zawsze pomagały mu wpadać na świetne pomysły i poczęstował kompana. Po dłuższej chwili wspólnego pałaszowania Tygryska olśniło:

– Wiesz, kiedy zaczynałem grać na gitarze, robiłem dużo błędów. Musiałem ćwiczyć. A ty nauczysz się, jeśli będziesz mnie słuchał i rozmawiał. A słów nauczymy cię raz-dwa – powiedział z nieukrywaną dumą.

Miał już w głowie gotowy plan na kolejne dni: zaczęli chodzić na długie spacery, podczas których wskazywał na różne rzeczy, na przykład samochód, ptaszki, pasy dla pieszych, żeby sprawdzić, które słowa Adaś zna, a których nie. Następnie nieznane słowa Tygrysek zapisywał na kartce, a Adaś dopisywał ich znaczenie po angielsku, żeby szybciej je zapamiętać. Potem ćwiczyli składanie całych zdań właśnie z tymi słowami. Metoda okazała się skuteczna, bo po tygodniu Adaś mówił już całkiem płynnie, co bardzo cieszyło jego rodziców. Nie mogli się wprost nadziwić, że ich syn tak szybko przeskoczył kilka poziomów znajomości języka polskiego. Tygrysek kompletnie nie rozumiał tych zachwytów i postanowił porozmawiać o tym z dziadziusiem. Senior wysłuchawszy całej historii rzekł:

Mój kochany, ja też jestem pod ogromnym wrażeniem. Ty postrzegasz to po swojemu, ponieważ dzieci porozumiewają się inaczej. Wielkie słowa są domeną dorosłych i często właśnie one utrudniają komunikację. Wy wielkich słów nie potrzebujecie. Każde może mówić w innym języku, a i tak się zrozumiecie. Poza tym, czego wam zazdroszczę, dzieci chłoną wiedzę bardzo szybko, dużo łatwiej, niż ludzie w dojrzałym wieku. Metoda, którą wymyśliłeś jest fenomenalna. Ale wiesz co jest najważniejsze? Że poświęciłeś koledze swój czas i uwagę. I to całkowicie bezinteresownie. Nie śmiałeś się z Adasia, nie traktowałeś go źle, tylko cierpliwie pomagałeś mu się uczyć. Dzięki temu miał motywację i przestał się wstydzić – bo znalazł osobę, przy której czuł, że może bezpiecznie robić coś, co mu nie do końca wychodzi.

Te słowa do głębi poruszyły chłopca. Dały mu też poczucie niewypowiedzianego szczęścia i jeszcze więcej chęci do pracy z nowym kolegą.

Dwa tygodnie minęły bardzo szybko i przyszedł dzień powrotu rodziny do Anglii. Tygrysek czuł smutek, jednak pożegnanie było bardzo wzruszające. Rodzice Adasia wręczyli małemu nauczycielowi ogromną paczkę ulubionych chrupek, a sam uczeń płynną polszczyzną powiedział: – Tygrysku, dziękuję ci za wszystko. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Do zobaczenia za rok.

Autor: Olaf Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki