Pracowite wakacje na wsi

Tygrysek z dziadkiem od jakiegoś czasu bawił na wczasach na wsi, w odwiedzinach w gospodarstwie brata dziadziusia – pana Dionizego. Czas upływał im na wypoczynku i błogim lenistwie. Spacerowali po bezkresnych polach, a senior snuł opowieści z czasów swojego dzieciństwa. Nasz mały bohater już przyzwyczaił się do wczesnego wstawania i chodzenia spać, jak to mówił dziadek, „z kurami”. Prawie też nie brał do ręki telefonu. Po prostu chłonął wiejskie klimaty i był nimi zachwycony.

Wreszcie jednak zaczął się nudzić.

– Dziadku, nie ma nic do roboty na tej wsi. – stwierdził pewnego dnia przy śniadaniu.

– Oj, bardzo się mylisz, mój kochany. – uśmiechnął się dziadziuś. – Rozumiem, że zacząłeś się nudzić. Porozmawiam z Dionizym, on na pewno znajdzie nam jakąś pracę. Przy okazji zobaczysz jak w praktyce wytwarza się żywność. Przekonasz się, jak wiele to wymaga wysiłku i trudu.

Kiedy w szczycie dnia, w czasie największego upału, gospodarze wrócili do domu na przerwę, starszy z gości zagaił:

– Dyziu, może byś znalazł dla nas jakieś zajęcie? Nie chcę, żeby Tygrysek się nudził, a i ja sam rozruszałbym stare kości.

– No pewnie! – ucieszył się brat dziadziusia. – Wiesz dobrze, że tutaj pracy nigdy dosyć. Miałbym dla was zadanie: nadchodzi czas zbioru kukurydzy, a akurat wczoraj telefonowali do mnie przedstawiciele pewnej firmy robiącej przekąski, chrupki zdaje się. Potrzebują dwadzieścia ton kukurydzy do końca przyszłego tygodnia. Zaraz, jak one się nazywały… – zamyślił się. – Już wiem! Tygryski! Zapamiętałem, bo przecież tę przekąskę lubią wszystkie dzieci. Pamiętasz jeszcze jak się obsługuje kombajn, braciszku?

Dziadziuś z uśmiechem pokiwał głową i od razu poczuł się trzydzieści lat młodszy. Następnego dnia wszyscy wstali bardzo wcześnie i po obfitym śniadaniu ochoczo ruszyli do pracy. Okazało się, że choć zadanie jest niełatwe, to dziadziuś wcale nie potrzebował instruktażu. Wszystko wiedział – co i gdzie leży, i w jakiej kolejności wykonywać niezbędne czynności. Tygrysek bacznie wszystko obserwował i był zachwycony.

Gospodarz miał specjalny kombajn, który zbierał kolby kukurydzy z pola, oddzielał je od łodyg i młócił, aby wydobyć ziarna. Następnie wszystko lądowało na przyczepie ciągniętej przez traktor. Wytężona praca trwała przez kilka kolejnych dni. Dziadziuś pozwalał Tygryskowi od czasu do czasu pokierować oboma pojazdami, ale jego głównym zadaniem była obsługa guzików na konsoli oraz pilna obserwacja tego, co dzieje się dookoła. To było bardzo wyczerpujące, ale fascynujące zajęcie.

W półtora tygodnia udało się zebrać kukurydzę ze wszystkich pól, a po odbiór ziarna przyjechał ciężarówką przedstawiciel firmy. Widząc malca podarował mu kilka paczuszek chrupek, a po załatwieniu formalności z gospodarzem, pojechał w swoją stronę. Tygrysek i dziadziuś uczcili ostatni dzień pracy zajadając chrupki i obserwując zachód słońca.

– Tutaj kończy się nasza wiejska przygoda. Jutro po śniadaniu wracamy do domu. – zaczął dziadek. – Z tego pola do twoich chrupek jeszcze daleko Tygrysku, ale zobaczyłeś jak wygląda początek tej drogi. Widzisz, gospodarz i jego synowie, podobnie jak inni rolnicy, pracują od rana do wieczora, aby ludzie mieli co jeść. Mają poczucie obowiązku, a poza tym kochają swoje gospodarstwo. Ty też poczułeś misję – pomóc tworzyć swoje ukochane przekąski. Dlatego bez marudzenia wstawałeś rano i do wieczora, z uśmiechem na ustach, pracowałeś. Jestem z ciebie bardzo dumny. Rodzice też będą, kiedy im opowiem o naszych przygodach. A twoi koledzy będą puchnąć z zazdrości. – zachichotał dziadziuś.

– Dziadku, naprawdę musimy wracać do miasta? – jęknął z niechęcią Tygrysek.

– Niedługo koniec wakacji, mój kochany. Czekają cię nowe wyzwania.

– A za rok mogę znowu tu przyjechać?

– Na pewno! Dyzio, ucieszy się, że będzie miał takiego pomocnika. – odparł z szerokim uśmiechem senior, po czym cicho dodał: – A ja przyjadę z tobą. Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo mi tego brakowało.

Autor: Olaf Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki