Tygrysek zauważył, że od jakiegoś czasu mamusia jest smutna. Z kolei tatuś zaczął wracać coraz później z pracy. Chłopiec wyczuwał w domu dziwne napięcie, które powoli przeradzało się w niepokój. Obserwacjami postanowił podzielić się z dziadziusiem. Ten, po wysłuchaniu wnuka rzekł:
– Widzisz, mój mały… Życie dorosłych czasem się komplikuje. Rachunki ostatnio bardzo wzrosły. Twoja siostrzyczka Ala jest coraz większa i potrzebuje nowych ubranek, zabawek. Do tego rodzice bardzo chcą, żebyś pojechał na ten letni obóz, o którym marzysz. Na to wszystko potrzeba pieniążków. Dlatego tata pracuje więcej, a mama szuka nowej, lepiej płatnej pracy. Sami nie chcieli ci o niczym mówić, ale jesteś na tyle duży, że powinieneś wiedzieć.
Tygrysek osłupiał. Kompletnie nie zdawał sobie sprawy z sytuacji.
Tego dnia wieczorem, gdy rodzice wrócili z pracy, zaprosił ich do salonu i uroczyście oznajmił:
– Nie chcę jechać na żaden obóz, wolę zostać w domu. I kieszonkowych też nie potrzebuję.
Choć żal za tym, czego właśnie się wyrzekał, ściskał mu serce, czuł że właśnie tak należy postąpić. Mamusia i tatuś spojrzeli na siebie mocno zdumieni.

– Skąd taka deklaracja synku? – zapytał tata.
– Tak po prostu – wzruszył ramionami maluch, udając obojętność. Gdy obrócił się na pięcie i już zmierzał do swego pokoju, drogę zagrodziła mu mamusia. Przyklękła na jedno kolano, pogładziła syna po głowie i rzekła łagodnie:
– Czegoś nam nie mówisz, Tygrysku. Co się stało?
– Widzę co się dzieje i dziadziuś mi wszystko powiedział. Jest wam ciężko, a ja chcę pomóc.
– Oj, jesteśmy z Ciebie bardzo dumni. Pokazujesz jak bardzo jesteś troskliwy i mądry. Nie martw się, damy radę. Po to nas masz, żebyśmy pomagali spełniać twoje marzenia, a o tym obozie przecież marzyłeś, prawda? I z kieszonkowego też nie musisz rezygnować. Wszystko będzie dobrze – odparła mama, po czym wspólnie z tatą przytulili chłopca.
A jednak słowa rodziców nie uspokoiły Tygryska. Leżąc w łóżku, próbował wymyślić jak pomóc rodzicom, jednak nic więcej nie przychodziło mu do głowy. Po długim czasie obracania się z boku na bok, w końcu zasnął.

Następnego dnia, gdy zaspany doczłapał się do kuchni wszyscy byli w dobrym humorze. Okazało się, że mamusia dostała nową pracę i miała ją rozpocząć nazajutrz. Nasz mały bohater myślał, że to rozwiąże problemy i wszystko będzie tak jak wcześniej. Niestety, tak się nie stało. Co prawda, w ciągu paru tygodni dziwne napięcie, które czuł wcześniej zniknęło, ale w innych sprawach było tylko gorzej: już nie tylko tatuś wracał późno z pracy; mamusia również. Nawet rodzinne śniadania były jedzone w pospiechu. Zaś Alą, większość czasu zajmował się teraz dziadziuś. Nie dawało to chłopcu spokoju.
– Coś na pewno mogę zrobić. Ale co? – zapytywał siebie w duchu.
Otworzył paczuszkę swoich ulubionych chrupek kukurydzianych z nadzieniem jagodowym i zaczął zajadać. Liczył, że i tym razem przekąski pomogą mu wpaść na dobry pomysł.
– Hmm…. W pracy im nie pomogę. Ale mogę pomóc w domu. Na przykład mógłbym wcześniej wstawać i robić dla wszystkich kanapki. Mógłbym też zmywać naczynia. Czas wydorośleć i stać się mężczyzną. Mamusia by miała mniej zmartwień. Taaak… – powiedział do siebie chrupiąc. – To jest to! Wprawdzie nie umiem gotować, ani zmywać naczyń, ale może dziadziuś by mnie nauczył? On wszystko potrafi.
Pokrzepiony dobrą myślą przedstawił dziadkowi swój plan.
– Świetny pomysł, mój mały. W ten sposób bardzo ułatwisz życie rodzicom. Pokażę ci jak robić kanapki i jak sprzątać po posiłku.

Przez kilka kolejnych dni Tygrysek, pod okiem dziadziusia, w sekrecie uczył się nowych zadań. Wreszcie nadszedł poranek, kiedy mamusia przyszła do kuchni, aby przygotować śniadanie, a tam odkryła gotowe, pyszne kanapki. Oprócz tego, na rodziców czekały piękne laurki, w których było napisane „Jestem z was dumny, bardzo was kocham. Dobrego dnia!”.
Mama i tata byli mocno wzruszeni.
– Synku, nie mam słów, żeby opisać jak się cieszymy. Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo nam pomogłeś – dziękowali oboje.
Minęło kilka tygodni i – jak to często bywa – powoli wszystko zaczęło wracać do normy. Rodzice wracali do domu wcześniej i mieli więcej sił. Trudny czas się zakończył. Choć mamusia prosiła Tygryska, aby przestał ją wyręczać, chłopiec był nieprzejednany. Wreszcie, jako kompromis ustalili, że cała rodzina będzie gotować i sprzątać wspólnie.
Autor: Olaf Szczap