Tajemniczy znajomy Tygryska

– Tygrysku, połóż się dziś wcześniej do łóżka. Jutro musisz wcześnie wstać, jeśli chcesz uzbierać dużo jagód – przypomniała wieczorem troskliwie babcia. Tygrysek już dawno wybierał się na jagody. Od zawsze uwielbiał te maleńkie owoce i zimą poszukiwał ich w dżemikach i konfiturach. Na szczęście były też w jego ulubionych kukurydzianych chrupkach, dzięki czemu mógł się nimi delektować przez cały rok. Za to teraz, gdy nadeszło lato, las był pełen jagód, czekających na zbieraczy. Nie można było tego nie wykorzystać.

– Tak babciu, już się kładę – odpowiedział wchodząc pod kołdrę i nastawiając budzik.

Następnego dnia, słonko ledwo co wzeszło zza horyzontu, Tygrysek był już w drodze do lasu. Dźwigał spore wiaderko, w które miał zamiar uzbierać mnóstwo smakowitych owoców. Nagle usłyszał cichutki płacz. ’’Kto to może być o tej porze?” – zastanawiał się. Po chwili dostrzegł małą postać skuloną pod drzewem. Była dziwna: miała kształt człowieka, ale z ogromnymi oczami i długimi czułkami na czubku głowy. W dodatku cała zielona. Nieopodal, na leśnej drodze lśniło w słońcu coś, co wyglądało jak ogromny spodek

– Mam na imię Tygrysek. A ty kim jesteś? Co tu robisz? – zapytał zaciekawiony.

– Jestem Zielonym ludzikiem – wychlipał zapłakany stworek. – Podróżowałem w kosmosie, ale chyba zabłądziłem i wylądowałem tutaj. Mój statek kosmiczny nie chce się uruchomić – wskazał na tkwiący w krzakach spodek. – A ja jestem bardzo głodny – dodał.

Tygryskowi zrobiło się żal Zielonego ludzika.

– Nie martw się, coś zaradzimy – odpowiedział rezolutnie. – Jeśli jesteś głodny, to bardzo proszę – tu wyciągnął z plecaka swoje chrupki kukurydziane i podał przybyszowi. – Spróbuj. Będą ci smakowaly.

Stworek nieufnie sięgnął do torebki i włożył jedną do ust. Po chwili chrupania uśmiechnął się.

– Faktycznie, pyszne – odrzekł głośno mlaskając. Nie minęła chwila, a torebeczka była pusta – Zielony ludzik zjadł wszystkie przekąski.

– No, to temat twojego głodu mamy załatwiony – roześmiał się zadowolony Tygrysek. Był szczęśliwy, że może pomóc nieznajomemu przybyszowi, który choć wyglądał trochę dziwnie, to jednak wydawał mu się bardzo sympatyczny.

– To co z tym twoim statkiem kosmicznym? – zapytał. – Czy może wiesz dlaczego nie chce się uruchomić?

– Chyba zabrakło paliwa – posmutniał Zielony ludzik. – Tam, gdzie mieszkam żyjemy bardzo zdrowo, a nasze statki kosmiczne, żeby latać wykorzystują sok z bananów. Ale przecież tutaj banany nigdzie nie rosną.

Rzeczywiście, to był spory kłopot. Tygrysek wiedział, że poszukiwanie bananów na nic się nie zda. Zaczął się jednak zastanawiać: ”Banany są słodkie, więc może udałoby się je zastąpić jakimś innym,  słodkim owocem? A gdyby tak… wykorzystać jagody? Ależ oczywiście! To musi się udać!”

– Hurra! – wykrzyknął. – Znalazłem sposób, byś powrócił na swoją planetę. Tylko musisz mi pomóc.

I wyjaśnił zdumionemu przybyszowi jak zamierza tego dokonać: trzeba nazbierać jak najwięcej rosnących w pobliżu jagód. One mogą zastąpić sok z bananów, jako paliwo do spodka kosmicznego. Są przecież równie słodkie i zdrowe.

Zielony ludzik nie posiadał się ze zdziwienia nad pomysłowością Tygryska. Wkrótce obaj zaczęli zbierać jagody do wielkiego wiaderka zabranego z domu. W pocie czoła pracowali do popołudnia. W końcu wiadro było pełne. Wreszcie można było uruchomić spodek, a stworek mógł bezpiecznie wrócić do domu.

– Trrrrrrrrrr! – ostry dźwięk budzika wyrwał Tygryska ze snu. Natychmiast zrozumiał, że przygoda z Zielonym ludzikiem po prostu się mu przyśniła. Zerwał się na równe nogi i… potknął o stojące przy łóżku okazałe wiaderko, pełne jagód. Obok leżała gęsto zapisana karteczka. Zaczął czytać:

”Kochany Tygrysku, dziękuję, że uratowałeś mnie i pomogłeś wrócić do domu. Gdyby nie twoja pomysłowość i dobre serce, nie wiem co by się stało. Jesteś prawdziwym przyjacielem. Chrupki kukurydziane były pyszne. Zostawiam ci mnóstwo jagód, na które się pewnie wybierasz. Do zobaczenia. Twój Zielony ludzik.”

– A to ci historia – powiedział Tygrysek sam do siebie – Więc to wszystko mi się śniło, czy nie?

Postanowił, że nie będzie opowiadał o swojej przygodzie. Ani rodzinie, ani kolegom w szkole. Przecież pewnie i tak nikt by nie uwierzył.

Autor: Dominik Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki