Szybkimi krokami zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Tygrysek uwielbiał ten czas. Wprawdzie nim zabłysła pierwsza wigilijna gwiazda zawsze było dużo zamieszania, ale potem, gdy cała rodzina siadała wspólnie przy stole, wspaniale było czekać na ten moment, kiedy po uroczystej kolacji będzie można wreszcie otworzyć prezenty.
Przygotowania do świąt rozpoczęły się od wielkiego sprzątania i pieczenia pierników. Tygrysek, choć nie bardzo lubił sprzątać, dzielnie zrobił porządek w swoim pokoju, układając na półkach książki i zabawki. Potem wspólnie z mamusią upiekł pierniki, których smakowity zapach roznosił się po całym domu. Sam przystroił pierniczki lukrem. W końcu przyszła pora, by pięknie ubrać choinkę. Tata obiecał, że tym razem ten miły obowiązek spadnie właśnie na Tygryska. Maluch był tym bardzo przejęty i nie mógł się doczekać, gdy w salonie stanie zielone drzewko. Co chwilę wyglądał przez okno czekając, aż dziadziuś wspólnie z tatą przywiozą je z lasu.
Wreszcie – przyjechała! Wspaniała, cudowna i bardzo wysoka, prawie do sufitu. Tygrysek wreszcie mógł zacząć działać. W tym celu wybrał się po pudełka z bombkami i ozdobami, które zawsze były przechowywane w jego pokoju na szafie.
– Tygrysku pudełek jest za wiele, by wziąć je na jeden raz. Przynoś sobie po kolei – poradził dziadziuś wnukowi.
– Poradzę sobie – odpowiedział pewny siebie Tygrysek, ściągając pudełka z szafy. Aby było szybciej postanowił je ułożyć niczym piramidę, jedną na drugiej. Zadowolony z siebie ruszył z wielkim pakunkiem na rękach w stronę choinki. Niestety. Nagle potknął się i… runął jak długi! Pudełka rozsypały się po całym pokoju.
– Ojej, co ja narobiłem – jęknął Tygrysek i rozpłakał się. Wszystkie bombki były potłuczone. Prawdziwa katastrofa. Jak teraz przystroić choinkę, gdy nie ma bombek? Pewnie rodzice się zdenerwują, w dodatku sklepy są już zamknięte i nie uda się kupić nowych ozdób. A przecież świąteczna choinka musi je mieć – bo taka jest tradycja.
Zrezygnowany maluch usiadł na podłodze. Co począć? Sięgnął po paczuszkę ulubionych pałeczek kukurydzianych, których chrupanie zawsze pomagało, gdy miał kłopot. Patrzył ze smutkiem na potłuczone bombki: drobne kawałeczki nie nadawały się już kompletnie do niczego. Przegryzł kilka pałeczek, a wkładając do ust kolejną dokładnie się jej przyjrzał. I nieoczekiwanie wpadł na doskonały pomysł.
– Mam! – zakrzyknął cicho uradowany. – Gdy nie ma bombek trzeba je zastąpić innymi ozdobami! – uśmiechnął się szeroko, bo teraz już wiedział, co należy zrobić. A plan był następujący: zamiast bombek na choince zawisną jabłuszka, które jesienią pracowicie pomagał zbierać dziadkowi w sadzie. Postanowił też wykorzystać upieczone niedawno z mamusią pierniczki. Niech również ozdabiają. Nie dosyć, że będą ładnie wyglądać, to jeszcze będą pachnieć. No a łańcuchy oplatające choinkę? Przecież to proste! Łańcuchy zrobi się z pałeczek kukurydzianych!
Uradowany Tygrysek natychmiast przystąpił do działania. W tym celu przyniósł grubą nitkę, na której kawałki nadziewał swoje naturalne ozdoby, by można było je zawiesić na gałązkach. Potem przewlekł długą nicią pałeczki kukurydziane, robiąc z nich wspaniały i smakowity łańcuch. Jeszcze tylko kilka drobnych dodatków z papieru i… gotowe.
Praca zajęła mu całe popołudnie. Szczęśliwie, cała rodzina zajęta przygotowaniami do świątecznego stołu, nie interesowała się tym, co robił Tygrysek. Gdy skończył, był z siebie bardzo dumny. Obawiał się wprawdzie bury od rodziców za potłuczone bombki, ale już nie było odwrotu. Miał tylko cichutką nadzieję, że jego oryginalne dzieło spodoba się wszystkim.
– Ale wspaniała choinka! – zakrzyknęli chórem mama i tata, gdy weszli do salonu. – Jak to zrobiłeś? Skąd taki pomysł? – zasypali malucha gradem pytań. Tygrysek cierpliwie opowiedział o wypadku z pudełkami i o pomyśle, jaki przyszedł mu do głowy gryząc chrupki. Nieoczekiwanie rodzice byli zachwyceni i nawet nie wspomnieli o rozbitych bombkach.
– Mój kochany, pięknie to wymyśliłeś – przytuliła mama synka – To najpiękniejsza choinka świata. Teraz możemy już siadać do wigilijnego stołu. Wesołych świąt!
Autor: Dominik Szczap