Od kilku dni w klasie Tygryska był nowy kolega. Miał na imię Janek. Całkiem niedawno z rodzicami przyprowadził się z dalekiego miasta i był bardzo nieśmiały. W dodatku mocno się jąkał, co wzbudzało dużą wesołość wśród dzieci. Zwyczajnie dokuczały mu z tego powodu.
– Jasiu jąkała, powiedz coś – naśmiewały się.
Tygryskowi nie podobało się takie zachowanie rówieśników. Było mu szkoda Janka, który na pewno czuł się nieswojo w nowym środowisku. Ciągle trzymał się z boku i nie chciał się bawić z innymi, tylko czasem widać było, jak gdzieś w kącie cichutko popłakuje. Tygrysek postanowił to zmienić. Pewnego razu podszedł do nowego kolegi, wyciągnął rękę i powiedział:
– Cześć, mówią na mnie Tygrysek. Wiem, że nie jest ci za dobrze z nami. Chcę być twoim przyjacielem.
– Ale ja nie mam przyjaciół – odpowiedział smutno Janek. – I… nie wiem, czy mogę być czyimś przyjacielem – dodał jąkając się, po czym uciekł.
Tygryskowi zrobiło się bardzo przykro. Chciał dobrze, ale widać było, że kolega mocno przeżywa pierwsze dni w nowej szkole i jest bardzo przygaszony.
– No nic, trudno – pomyślał. – Jak nie, to nie.
Minął jakiś czas. Janek nadal trzymał się na uboczu, a tymczasem dzieci coraz bardziej mu dokuczały. Nic nie pomagało upominanie pań nauczycielek, ani lekcje wychowawcze, gdzie mówiono, że nie wolno się naśmiewać z wad kolegów i jak ważna jest tolerancja wobec innych.
Podczas jednej z przerw Tygrysek postanowił posilić się ulubionymi chrupkami kukurydzianymi, które jak zwykle zapakowała mu do tornistra mamusia. Przegryzał je ze smakiem i nagle zobaczył, jak trzech kolegów otoczyło Janka.
– Ty, jąkała, czeeemu nie nie mówisz – zapytał jeden, przedrzeźniając sposób w jaki mówił nowy uczeń. Drugi popchnął go lekko w ramię. Widać było, że zanosi się na coś bardzo niedobrego. Janek zaczął płakać.
Tygrysek natychmiast postanowił działać. Zostawił przekąski i ruszył biegiem w kierunku grupki.
– Zostawcie go! – krzyknął. – Tak nie wolno!
– A ty czego tu chcesz? – syknął najwyższy z trójki. – To nie twoja sprawa, idź sobie.
– Nie, nie pójdę. – odpowiedział spokojnie Tygrysek. – Nie pozwolę byście robili Jankowi krzywdę. Was jest trzech, a on jeden. Ładnie to tak? Powinniście się wstydzić. Najpierw będziecie musieli rozprawić się ze mną! – dodał twardo i zasłonił sobą Janka.
Tak naprawdę, to bardzo się wystraszył. Przeleciało mu przez głowę, że za chwilę również i i on może oberwać. Postanowił jednak, że nie ustąpi. – Co ma być, to będzie – pomyślał.
Nieoczekiwanie cała trójka… zawahała się. Chwilę mierzyli go groźnym wzrokiem, po czym… odwrócili się na pięcie i odeszli.
– No już, wszystko będzie dobrze – pocieszył Tygrysek płaczącego chłopca, choć sam jeszcze drżał z emocji. – Chodź, mam pyszne chrupki.
Tym razem Janek nie uciekł, tylko podreptał z Tygryskiem do ławki, gdzie czekały pozostawione przekąski. Tym razem były pyszne bardziej, niż zwykle. Miały smak zwycięstwa.
– Dziękuję – wyszeptał Janek, uśmiechając się niepewnie.
Następnego dnia w szkole zorganizowano specjalny apel. Pan dyrektor długo mówił o tolerancji. O tym, jak ważny jest szacunek. Że powinniśmy być przyjaźni i wrażliwi na krzywdę. No i o tym, że złe i dobrze rzeczy, jakie uczynimy, zawsze do nas powracają.
– Tolerancja to nie jest puste słowo. To akceptacja, wyrozumiałość i odpowiedzialność za innych. Tylko od was zależy, jakimi ludźmi będziecie w życiu. – zakończył przemówienie pan dyrektor.
Tygrysek słuchał tego wszystkiego z satysfakcją. Poprzedniej nocy nie mógł zasnąć i długo myślał o przykrych wydarzeniach. Tak bardzo chciał, by Janek czuł się dobrze w jego szkole.
Nieoczekiwanie, zaraz po apelu zobaczył, jak trzech rosłych uczniów, którzy wszczęli niedawno awanturę podeszło do nowego. Przeprosili go za zachowanie. Powiedzieli, że jest im bardzo głupio i wyciągnęli rękę na zgodę. Janek po raz pierwszy szeroko się uśmiechnął.
Po południu, w trakcie obiadu, do domu Tygryska nieoczekiwanie ktoś zapukał. W drzwiach stał nowy kolega, trzymając w ręku wielką pakę chrupek.
– Jeszcze raz dziękuję, że stanąłeś w mojej obronie – powiedział uszczęśliwiony. – Chciałbym, byś był moim najlepszym przyjacielem Tygrysku. Zgodzisz się?
Ciąg dalszy nastąpi… 🙂
Autor: Dominik Szczap