Nietypowe znalezisko

Było ciepłe, letnie popołudnie, gdy Tygrysek i Janek bawili się w chowanego w lesie. Uwielbiali tę zabawę zawsze rywalizując, który z nich znajdzie lepszą kryjówkę. Kiedy Tygrysek znalazł Janka, zaczął zastanawiać się, gdzie sam się schowa. Wypatrzył odpowiednie miejsce w wysokiej trawie pod jednym z drzew. Gdy upewnił się, że nie widać go z żadnej strony ocenił, że Jankowi pewnie zajmie dużo czasu znalezienie go i zatarł z radością ręce.

Wtem nagle usłyszał cichutkie „ćwir, ćwir”.

Pewnie to jakiś wróbelek śpiewa sobie w najlepsze i nie powinienem się tym rozpraszać, bo jeszcze Janek znajdzie mnie zbyt szybko – powiedział w duchu.

Ale ćwierkanie nie ustawało i było je słychać nie z drzewa, a z ziemi. Brzmiało bardzo smutno. Tygrysek postanowił pójść za odgłosami, całkowicie zapominając o zabawie w chowanego.

Po kilku krokach zobaczył wróbelka siedzącego w wysokiej trawie. Ptaszek jednak nie odleciał na widok zbliżającego się chłopca. Był bardzo niespokojny, ale z jakiegoś powodu wciąż skakał w kółko, ćwierkając coraz głośniej. Zaniepokoiło to Tygryska.

Pewnie coś mu dolega… – pomyślał.

Żeby nie stresować wróbelka bardziej, maluch postanowił stać w tym samym miejscu, dopóki przyjaciel go nie znajdzie. Tak się też stało: wkrótce potem Janek wypatrzył Tygryska i zaczął iść w jego stronę.

–  Oj Tygrysku, zepsułeś całą zabawę! Miałeś się dobrze schować – wykrzyknął z wyrzutem.

Chłopiec spojrzał na przyjaciela i przyłożył palec do ust, dając do zrozumienia, że powinien zachowywać się cicho. Janek nie rozumiał co się dzieje, ale zamilkł i kiwnął głową.

Znalazłem tego wróbelka, a on nie odlatuje. Wydaje się bardzo zdenerwowany. Myślę, że jest chory – wyszeptał Tygrysek.

Musimy coś zrobić – odpowiedział cicho poruszony sytuacją Janek. – Ale co?

Obaj czuli, że należy zwierzątku pomóc. Tygrysek sięgnął do plecaczka, w którym były jego ulubione chrupki kukurydziane – one zawsze pomagały podsuwać mu dobre pomysły. Najpierw poczęstował przyjaciela, a potem wróbelka, krusząc pałeczkę na trawie. Ptaszek, choć początkowo nieufny, spróbował przysmaku, a potem zjadł całą pałeczkę.

Wiem! – powiedział uradowany Tygrysek –Masz jeszcze to pudełko po nowych butach, które kupili ci rodzice? Jeśli tak to przynieś, będzie nam potrzebne.

Janek kiwnął twierdząco i pobiegł do domu. Gdy wrócił, wspólnie wypełnili pudełko trawą, po czym Tygrysek rozkruszył jeszcze jedną pałeczkę, a następnie ostrożnie włożył wróbelka do pudełka.

Co teraz? – zapytał Janek.

– Chodźmy do mnie. Tatuś albo dziadziuś na pewno coś nam doradzą.

W domu Tygryska, nieoczekiwanie gościł doktor Ambroży. Chłopcy wbiegli do pokoju, gdzie rozmawiali dorośli. Widząc ich poruszenie tata zapytał co się stało. Tygrysek opowiedział całą historię ze szczegółami, a pan doktor ostrożnie obejrzał wróbielka.

Sądzę, że ptaszek ma złamane skrzydełko, ale nie mam pewności. Trzeba go zawieźć do weterynarza – ocenił.

Tak też się stało. Chwilę potem razem pędzili autem do znajomego pana Ambrożego. Podjechali pod lecznicę dla zwierząt, gdzie weterynarz od razu zabrał się za badanie pacjenta.

Rzeczywiście, ten ptaszek ma złamane skrzydło. Zajmę się nim. Za to wam chłopcy należy się pochwała. Znaleźliście ranne zwierzątko i zaopiekowaliście się nim. Nakarmiliście i zadbaliście, żeby miało jak najmniej stresu. Dzięki wam powróci szybko do zdrowia i znowu będzie latać.

Tata i doktor Ambroży byli tak dumni, że zabrali chłopców na lody. A następnych kilka tygodni Tygrysek i Janek odwiedzali lecznicę sprawdzając jak się czuje ich nowy przyjaciel. W końcu wróbelek wyzdrowiał i można go było wypuścić.

Tego dnia wszyscy ruszyli na łąkę uwolnić ptaszka. Tygrysek z Jankiem ostrożnie dźwigali okazałą klatkę. Gdy dotarli na miejsce, otworzyli drzwiczki.  Ptaszek wyskoczył, spojrzał na chłopców po czym wesoło zaćwierkał i odleciał. Tygryskowi i Jankowi zrobiło się smutno, że już więcej nie zobaczą skrzydlatego przyjaciela. Weterynarz widząc grymas na twarzach powiedział:

Ten wróbelek jest wam bardzo wdzięczny. Uratowaliście mu życie. Pamiętajcie: należy dbać o przyrodę, ponieważ wszyscy jesteśmy jej częścią i nie można być obojętnym na krzywdę innych. Daliście dobry przykład, jak należy to robić.

Autor: Dominik Szczap

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *