Tygrysek detektyw

Tygrysku, a kim chciałbyś zostać, jak już będziesz dorosły? – zapytał któregoś jesiennego dnia dziadziuś, podczas popołudniowego spaceru.

Policjantem – odpowiedział maluch bez zastanowienia. – A mówiąc dokładniej to detektywem – dodał szybko.

Detektywem? O, to ciekawe – zainteresował się dziadziuś. – To pewnie dlatego, że oglądasz za dużo filmów w telewizji – roześmiał się. – Ale wiesz co? Jak byłem mały, to też chciałem być policjantem. Wszyscy chłopcy w twoim wieku chcą być albo stróżami prawa, albo strażakami. To bardzo odpowiedzialne zawody. A czy wiesz jakie cechy musi mieć dobry detektyw?

– Oczywiście – przytaknął Tygrysek. – Musi być dociekliwy, cierpliwy i dobrze uczyć się w szkole, by dużo wiedzieć o świecie. No i musi mieć lupę.

– Lupę? – zdziwił się dziadziuś. – A po co?

– Oj dziadku, przecież każdy prawdziwy detektyw ma lupę! Przez nią można zobaczyć to, czego nie da się dostrzec gołym okiem – wyjaśnił z poważną miną wnuczek.

Wrócili do domu i szybko zapomnieli o rozmowie. Dni stawały się coraz krótsze i widać było, że nadchodzi zima. Pewnego dnia Tygryskowi wydało się, że w szafce kuchennej brakuje zawartości jednej paczuszki chrupek, których zapas zawsze trzymał w tym miejscu. ,,E, tam  – pomyślał – Pewnie sam zjadłem i coś mi się przywidziało”. A jednak sytuacja powtórzyła się w kolejnych dniach. Chrupek ewidentnie ubywało, choć ich smakosz starał się na bieżąco uzupełniać zapas. ,,Czyżby ktoś mi je podbierał? – przyszło mu do głowy. – Chyba muszę zrobić śledztwo, jak prawdziwy detektyw.

Na początku w kręgu podejrzanych małego śledczego znaleźli się rodzice oraz dziadkowie. Jednak po głębszym przemyśleniu uznał, że to niemożliwe. Wprawdzie wszyscy bardzo lubili jego chrupki, ba, nawet je czasem podjadali, ale żeby robić to skrycie? Nie, to było troszeczkę bez sensu.

A więc kto? Kto mógł podkradać jego przysmak? Tygrysek postanowił zbadać temat dokładnie, posługując się śladami. W tym celu w składziku z narzędziami odszukał lupę, której dziadziuś czasem używał do naprawy drobnych przedmiotów i z uwagą zaczął się przez nią przyglądać całej kuchni. Szybko znalazł małe drobinki chrupek, które ciągnęły się od szafki w kierunku drzwi do piwnicy.

– Ha! Odkryłem ślad! – stwierdził z satysfakcją mały detektyw. – Teraz muszę odnaleźć sprawcę, albo sprawców.

Tylko jak tego dokonać? Dalsze poszukiwania nie dały rezultatu. Wprawdzie drobinek chrupek było mnóstwo, ale to w żaden sposób nie przybliżało do rozwiązania zagadki. Tygrysek postanowił zaczaić się i złapać winowajcę na gorącym uczynku. Późnym wieczorem usiadł cichutko w kąciku naprzeciwko szafki, gdzie trzymał swoje chrupki. Dom ucichł, wszyscy już poszli spać. Mijały minuty, zegar na ścianie odmierzał czas i… nic się nie działo. Tygryska zaczęła ogarniać senność. Pomyślał nawet, że porzuci zadanie i wróci do łóżka, gdy nagle na podłodze zrobił się ruch. Detektyw zastygł w oczekiwaniu i zacisnął rękę na latarce, w jaką przezornie uzbroił się przygotowując do akcji.

W ciemności dostrzegł, że szafka otwiera się, a z jej wnętrza dochodzi cichutkie szeleszczenie. Ewidentnie ktoś wyjmował chrupki z opakowań! Tygrysek postanowił działać. Włączył latarkę i wyskoczył z kącika.

– To wy podbieracie mi chrupki! – zakrzyknął widząc w szafce pięć malutkich mrówek. – Mam was!

– Ojej, nie rób nam nic złego Tygrysku – poprosiły zaskoczone mrówki podnosząc łapki do góry. – Zbieramy zapasy na zimę, a twoje chrupki są takie pysze. Uwielbiamy je.

– A skąd wiecie o mojej przekąsce? – zapytał maluch, pragnąc zakończyć dochodzenie.

– Kiedyś zostawiłeś paczuszkę w piwnicy. Bardzo nam twój przysmak przypadł do gustu. Przepraszamy cię, wiemy że nie powinniśmy, ale one takie pyyyszne…. – mróweczki były bardzo stropione. Było im wstyd.

Tygryskowi zrobiło się żal mróweczek. Wiedział doskonale, że są bardzo pożyteczne. Dziadziuś kiedyś opowiadał, że wszyscy powinniśmy uczyć się od mrówek ich pracowitości. Wspaniałomyślnie więc postanowił darować im występek i obiecał, że podzieli się chrupkami przez całą zimę. W zgodzie i w przyjaźni rozstali się, po czym mały detektyw padł na łóżeczko i natychmiast zasnął.

Rano, przy śniadaniu, dziadziuś dziwnie uśmiechał się do zaspanego wnuka.

– Wiesz Tygrysku – powiedział z zadumą – w życiu zawsze powinniśmy być wyrozumiali dla potrzeb innych. Nawet, jeśli nie do końca robią to, co akceptujemy. Powinien o tym pamiętać każdy, nie tylko dobry detektyw.

– To prawda – pomyślał mały. – Tylko skąd dziadziuś wie o mojej przygodzie z mrówkami?

Autor: Dominik Szczap

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *