Tygrysek postanawia oszczędzać

Tygrysek, podobnie jak wielu kolegów z jego klasy, co miesiąc otrzymywał od rodziców kieszonkowe, czyli niewielką sumę pieniędzy na drobne wydatki. Niestety, zazwyczaj nie zdążyło upłynąć wiele czasu, a złotówki rozchodziły się na rozmaite przyjemności. Rodzice i dziadkowie załamywali ręce nad takim postępowaniem.

– Kochany mój, w życiu należy być oszczędnym. Dostajesz pieniążki, nie po to, by je wydawać na głupotki, lecz by dobrze nimi zarządzać. To, co zaoszczędzisz, na pewno przyda ci się na poważniejsze rzeczy – doradzał wnukowi dziadziuś.

Nic z tego. Tygrysek kompletnie nie brał do serca utyskiwania starszych, mimo, że od dawna marzył o nowym komputerze. Kwota kieszonkowego była jednak za mała, by dokonać takiego zakupu, a poza tym lubił pójść do sklepu z pełnym portfelikiem kupić rozmaite rzeczy. Niestety, często również kompletnie zbędne.

Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło.

– Tygrysku – oznajmił stanowczo tatuś. – Jesteś już bardzo duży i powinieneś uczyć się odpowiedzialności. Od dzisiaj, jeśli chcesz mieć pieniążki, będziesz musiał na nie zapracować.

– Zapracować? Ale jak? – żachnął się Tygrysek. – Przecież ja chodzę do szkoły…

– To bardzo proste: wystarczy, że pomożesz dziadziusiowi w ogrodzie, albo mamie w sprzątaniu – odpowiedział tata. – To będzie twoja praca. No chyba, że coś sam wymyślisz. Sposobów jest mnóstwo – uśmiechnął się i mrugnął okiem.

Tygrysek zaczął się mocno zastanawiać. Wprawdzie wiedział doskonale, że dorosłym należy pomagać, jednak zaintrygowało go, co tata miał na myśli, mówiąc o innych sposobach na zdobycie kieszonkowego.

Zawsze w takich sytuacjach, gdy miał coś istotnego do przemyślenia, sięgał po swoje ulubione chrupki kukurydziane. Najbardziej lubił te z nadzieniem truskawkowym. Były jak zwykle pyszne i rozpływały się w ustach. Wzrok padł na stojącą na biurku pustą butelkę po wodzie mineralnej. I nagle w głowie zaświtał mu pewien pomysł:

– Hmm… a gdyby tak spróbować pozbierać butelki… a potem je sprzedać w sklepie… zawsze byłoby z tego trochę pieniążków… – powiedział sam do siebie.

Postanowił działać. Szybko pozbierał butelki, które zalegały w domu, a dźwigając pokaźną torbę ze znaleziskami do sklepu, znalazł jeszcze kilka leżących przy drodze. Ledwo zdołał wszystko unieść. Pani sprzedawczyni była mocno zaskoczona widokiem stałego klienta, który jednak tym razem wystąpił w kompletnie nowej roli. Pochwaliła go za inicjatywę i wypłaciła należność za butelki. Tak wyglądało pierwsze zarobione kieszonkowe Tygryska.

Wkrótce maluch odkrył, że w pobliskim skupie złomu są przyjmowane również puszki i metale. Zawsze więc kiedy wracał ze szkoły, z zapałem zbierał porzucone przedmioty. A gdy uzbierała się ich spora kupka, zanosił wszystko do skupu, zdobywając kolejne złotówki. Niespodziewanie dla całej rodziny przestało go bawić wydawanie pieniędzy na drobnostki, więc zaoszczędzona kwota szybko powiększała się. W końcu Tygrysek zdecydował, że samodzielnie zapracuje na nowy komputer.

Minęło kilka miesięcy. Zapracowane na zbieraniu złomu i butelek pieniążki, wystarczały już na wymarzony zakup. Tymczasem w szkole wśród uczniów ogłoszono zbiórkę pieniędzy na karmę dla zwierząt mieszkających w pobliskim schronisku. Maluch nie wahał się ani chwili: uzbierane kieszonkowe z kilku miesięcy postanowił przeznaczyć na wsparcie akcji dla zwierzaków, rezygnując z komputera. Cała szkoła była zachwycona wielkodusznością Tygryska, a pan kierownik schroniska wręczył szczodremu darczyńcy specjalny dyplom z podziękowaniem.

– Jestem z ciebie bardzo dumny mój mały – pochwalił wnuka dziadziuś. – Pokazałeś, jak można w pomysłowy sposób zadbać o kieszonkowe, jednocześnie sprzątając otoczenie i chroniąc przyrodę. Ale przede wszystkim pokazałeś, że nie jesteś samolubny, że umiesz dzielić się tym, co masz i rezygnować z własnych potrzeb. To duża sztuka umieć dzielić się dobrem. Zasłużyłeś na nagrodę. Zajrzyj do swojego pokoju. Tygrysek pobiegł jak strzała. Na biurku stał piękny, nowy komputer, a obok duża kartka z jeszcze większym napisem: ”Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą. Bardzo cię kochamy. Twoja rodzina”.

Autor: Dominik Szczap

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *