Tygrysek oddaje stare zabawki

Tygrysek uwielbiał spędzać czas na placu zabaw. Huśtawki, karuzele, piaskownica – to były miejsca, gdzie zawsze można spotkać kolegów. Fajnie jest przecież pobawić się z nimi, pośmiać się i połobuzować. Tego dnia umówił się z Jankiem, że zaraz po powrocie ze szkoły spotkają się przy  zjeżdżalni, którą kilka dni wcześniej zamontowano.

– Janku, zobacz jak szybko uda mi się zjechać – zakrzyknął wesoło Tygrysek i zaczął wspinać się po schodkach, by zjechać w dół. Chcąc zaimponować przyjacielowi, bardzo się śpieszył. Nagle, przez nieuwagę, zahaczył nowiutką kurtką o poręcz. i… trrrrach, kurtka rozdarła się z trzaskiem.

Ojej, to straszne. Co ja teraz zrobię? – jęknął zmartwiony. – Mamusia na pewno będzie się gniewać, że podarłem kurtkę. A tak mnie prosiła, żebym jej nie ubierał na plac zabaw.

Rzeczywiście, piękna, czerwona kurtka w tym stanie nie nadawała się już do użytku. Tygrysek zostawił Janka na placu i z płaczem pobiegł do domu.

– Co się stało mój kochany? – zapytała dobrotliwie babcia widząc łzy w oczach wnuka.

– Zobacz. Jest do wyrzucenia – wychlipał załamany maluch pokazując na wielką dziurę w kurtce.

– Oj pokaż. Może nie będzie tak źle – odpowiedziała oglądając ubranie. – Muszę ci powiedzieć Tygrysku, że nie wszystko stracone. Może uda się ją pozszywać. Trzeba tylko trochę się postarać.

Pracowite ręce babci oraz maszyna do szycia zdziałały cuda. Nie minęła godzina, a kurtka była jak nowa. Po dziurze nie było ani śladu.

– Hurrra! Dziękuję. Jak to zrobiłaś? – wykrzyknął zachwycony maluch.

– Widzisz mój kochany, zawsze jest jakieś rozwiązanie – uśmiechnęła się babcia. – Za moich czasów wszystko się naprawiało, a nie tak jak dzisiaj, wyrzucało. Popatrz, jak wiele rzeczy się marnuje, bo nikomu nie chce się ich naprawiać.

Tygrysek kompletnie stracił ochotę do szaleństw na podwórku, a przygoda z rozdartą kurtką nie dawała mu spokoju. Jeszcze tego samego dnia skruszony przyznał się mamusi do swojej nieuwagi. Na szczęście rodzice byli wyrozumiali i obyło się bez reprymendy.

Wieczorem postanowił, że zrobi przegląd wszystkich swoich zabawek. Od dawna już się nimi nie zajmował, bo większość czasu spędzał z kolegami. Teraz zabawki leżały w kącie pokoju i kurzyły się. Zaczął wyciągać samochody, których przez kilka lat uzbierało się dość sporo. Do tego gry planszowe, a nawet książki. Okazało się, że wszystkie były w dość kiepskim stanie: w  samochodach brakowało kół, w grach pionków, a książki miały poniszczone okładki.

Tygrysek był załamany. Usiadł na kanapie i ze smutkiem patrzył na podniszczone przedmioty. ”To moja wina, nie dbałem o nie” – pomyślał zagryzając ulubione chrupki kukurydziane o smaku truskawkowym. Wtem przypomniał sobie usłyszane niedawno słowa babci: ”za moich czasów wszystko się naprawiało, a nie tak jak dzisiaj, wyrzucało”. I natychmiast do głowy przyszła mu wspaniała myśl: – Nie. Nie wyrzucę moich zabawek. Nie zmarnują się – powiedział sam do siebie stanowczo. – Naprawię je i oddam komuś, kto ich bardziej potrzebuje ode mnie.

Plan był gotowy: trzeba poszukać pogubione koła do samochodów, a jeśli się nie znajdą, wspólnie z dziadkiem dorobią je z kawałków gumy. Przecież w swoim warsztacie dziadek miał mnóstwo rozmaitych kawałków materiałów. Tak samo zrobi z pogubionymi pionkami do gier. A rozpadające się książki? Nic prostszego – zrobi im nowe, wspaniałe okładki!

Tygrysek natychmiast zabrał się do dzieła. Praca zajęła mu kilka dni, a cała rodzina była zachwycona obserwując jego pomysłowość i wytrwałość w dążeniu do celu. Wkrótce okazała paczka z naprawionymi zabawkami była gotowa do wydania. W pokoju miały pozostać tylko książki, które teraz równiutko stały na półkach w nowych, kolorowych okładkach.

Paczka trafiła do szkolnej świetlicy i od teraz naprawionymi zabawkami mogły się bawić inne dzieci. Wszyscy byli zachwyceni, a pan dyrektor podziękował maluchowi i całej tygryskowej rodzinie za wspaniałą inicjatywę.

Gdy pani w klasie zadała dzieciom wypracowanie na temat ,,Jak należy dbać o świat wokół nas”, Tygrysek miał już gotowy jego początek: ,,Moja babcia jest kochana i bardzo mądra. Nauczyła mnie, że o świat można zadbać nie wyrzucając otaczających nas przedmiotów, tylko próbując je naprawić. A zaczęło się od rozdartej kurtki…”

Autor: Dominik Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *