Tygrysek na zawodach

Tygrysek bardzo przytył. W ostatnich miesiącach mniej wychodził z domu, by pobawić się z rówieśnikami, za to bardzo chętnie sięgał po słodycze. No a w dodatku spędzał całe dnie na kanapie, najczęściej oglądając telewizję. ,,Hej, idź na podwórko, pobiegaj trochę” – zachęcali rodzice. ,,Nie chce mi się” – odpowiadał znudzony.

Tak naprawdę jednak wstydził się, zwłaszcza, kiedy koledzy zaczęli mu dokuczać z powodu wyglądu. W dodatku przestał się mieścić w swoje ulubione spodnie…

Pewnego razu do domu Tygryska przyjechał pan Ambroży. Był doktorem, leczył dzieci, a przy okazji był też przyjacielem taty. Zawsze gdy odwiedzał tygryskową rodzinkę było głośno i wesoło. Tym razem jednak pan doktor Ambroży był bardzo poważny.

– Mój mały – powiedział stanowczo – bardzo mnie niepokoi to, co widzę. Czy wiesz, że dzieci, gdy jedzą dużo słodyczy i nie ruszają się, to zaczynają chorować?

– Chorować? – zainteresował się Tygrysek. – A na co chorować?

– Oj, tych chorób jest naprawdę mnóstwo. Już sama otyłość jest już chorobą. Wiele dzieci choruje, bo nie dba o siebie. Musisz koniecznie coś z tym zrobić.

Jakiś czas później Tygryska rozbolał brzuszek. Po prostu zjadł za dużo słodyczy. ”Czy już zachorowałem” – zapytał siebie w myślach. ,,A może pan Ambroży miał rację? Może powinienem zacząć uprawiać sport?”

– Tatusiu. Postanowiłem – powiedział podczas kolacji. – Od jutra biorę się za siebie. Nie chcę, żeby bolał mnie brzuszek. Pomożesz mi?

– Oczywiście! – ucieszył się tata. – Będziemy trenowali wspólnie. Ale wiesz co, żaden ruch na świeżym powietrzu nie pomoże, jeśli nie przestaniesz jeść słodyczy. Mam pomysł: kupimy jutro chrupki kukurydziane. Są pyszne i zdrowsze od słodyczy. A w dodatku w wielu smakach. Na pewno będą ci smakowały.

Rano, mimo kiepskiej pogody, wspólnie wyruszyli do swojego pierwszego biegu. Niestety, biedny Tygrysek szybko stracił siły i ciężko dyszał. – Tatusiu, już nie daję rady – wysapał.

– Mój kochany, początki zawsze są trudne – roześmiał się tata. – Ale jeśli będziesz cierpliwy, to zobaczysz, jak szybko przyjdą efekty.

Następnego dnia Tygrysek był tak wykończony, że nie mógł podnieść się z łóżka. Wszystko go bolało po wczorajszym biegu. Postanowił jednak nie odpuszczać. Starał się nie patrzeć na czekoladki i ciasteczka, które uśmiechały się do niego ze stołu. Zamiast tego sięgnął po chrupki kukurydziane. Były rzeczywiście pyszne – dokładnie tak, jak zapewniał tata.

Tygrysek był wytrwały. Nie minęło wiele czasu, gdy codzienne trasy pokonywane z tatą przestały go męczyć. Wreszcie poczuł się lekko. Co najważniejsze jednak, znowu zaczął mieścić się w swoje ulubione spodnie, a koledzy nagle przestali drwić i sami zaczęli biegać…

Minęło kilka miesięcy. W szkole ogłoszono, że niedługo będą organizowane wielkie rodzinne zawody biegowe. Tygrysek natychmiast postanowił się do nich zgłosić i zdecydował, że wystartuje w nich razem z tatą. Nagroda była bardzo kusząca – dwa wspaniałe rowery dla zwycięzców.

I nadszedł dzień zawodów. Na starcie stanęło wielu rodziców z dziećmi. Wśród nich Tygrysek z tatą. Wiedzieli, że nie będzie łatwo wygrać, ale mogli liczyć na doping mamusi i pana Ambrożego, który specjalnie przyjechał na tę okazję.

Wystartowali i… od razu rodzina Tygrysków wyszła na prowadzenie. Biegli tak szybko, że nikt nie mógł ich dogonić. Wkrótce tata z synem, trzymając się za ręce, wpadli na metę. Wygrali!

– Hurra, nagroda będzie nasza! – wykrzyknął Tygrysek, wśród wiwatujących kibiców.

Obu zwycięzców uściskał pan doktor Ambroży. Tym razem był radosny i zadowolony.

– Serdecznie ci gratuluję Tygrysku – powiedział uroczyście. – Jesteśmy wszyscy z ciebie dumni. Pokonałeś nie tylko innych biegaczy, ale przede wszystkim pokonałeś siebie. Jeszcze niedawno byłeś otyłym chłopcem, a dziś jesteś prawdziwym sportowcem. W dodatku słyszałem, że biegają już wszyscy twoi koledzy. Brawo.

– Dziękuję panie doktorze – odpowiedział uszczęśliwiony mały zwycięzca. – Gdyby nie pan, to dalej bym leżał na kanapie i jadł słodycze. Bieganie to fantastyczna przygoda – dodał ze śmiechem.

– Jesteś bardzo mądry. – zakończył pan Ambroży.

Autor: Dominik Szczap

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bajki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *